HANTLE i TALERZKorekta tygodnia, nie plan z plikuNie kupujesz tu gotowca z treningiem i jedzeniem. Wchodzę w Twój tydzień i znajduję to jedno miejsce, które resetuje Ci formę. Ze środka sam tego nie namierzysz.
Pół roku i ten tydzień przestaje się sypać. Albo oddaję co do złotówki.
Kiwasz głową przy dwóch z pięciu? Wiem, gdzie to siedzi.
Każdy trener naprawiał u Ciebie jeden klocek. Trening, makro albo głowę. Nikt nie patrzył na cały tydzień naraz: sen, stres, weekend, apetyt, napęd. A tam się sypie po kolei, w trzech miejscach jednocześnie.
Kolejność u każdego jest inna. U jednego wszystko rusza od snu. U drugiego sen gra, ale niedziela kasuje pół tygodnia i nawet tego nie łączy. Ze środka własnego tygodnia tego nie zobaczysz. Siedzisz za blisko. Po to wchodzę ja.
Pracuję na energii, śnie, jedzeniu i nawykach. Nie diagnozuję i nie leczę.
Dwie minuty. Mówię, co robię, dla kogo to jest i czego po mnie nie oczekiwać.
Wstajesz i od razu jesteś w grze. Po 14:00 dalej myślisz, zamiast gasić się kawą.
Wraca ochota. Na trening, na robotę, na bliską osobę.
Pas rusza, mięśnie zostają, ciężary idą w górę.
Wraca napęd, którego nie czułeś od lat. Hormony układają się same, gdy tydzień przestaje je rozjeżdżać.
Trzy obszary prowadzę razem. Dwanaście tygodni tego nie ogarnie, dlatego pół roku.
„Plan z pliku mówi, co robić w idealnym tygodniu. Ja koryguję to, co robić po tygodniu, który idealny nie był.”
Płacisz za to, że 180 facetów przede Tobą popełniło już te błędy, a ja policzyłem każdy. Każdy wynik z krwi, każda korekta, każdy weekend który zadziałał, jest odhaczony.
Zdejmujemy hamulec. Sen, poranek i popołudnie wracają na tory. Pierwszy raz od dawna budzisz się wypoczęty.
Trening i jedzenie wchodzą na uładzony tydzień i dopiero teraz działają. Sylwetka rusza, siła idzie w górę.
Robisz to bez myślenia. Weekend nie kasuje już wtorku. Beze mnie wynik trzyma sam.
Byłem podopiecznym u pięciu trenerów. Każdy dał plan i każdy zostawił mnie z weekendem. Formę złożyłem dopiero, gdy ktoś spojrzał na cały mój tydzień.
9 lat przy tym · 180+ facetów do końca · prowadzę w DM, bez rozmów
Nie zaczynałem z dobrą genetyką ani zdrowym kolanem. Każdy z tych etapów przeszedłem sam, zanim zacząłem prowadzić.




Jeden obszar się sypie. Co tydzień łapię, gdzie zjeżdżasz.
Zakres ustalam po formularzu
Sypie się więcej naraz. Składamy od podstaw, nie łatamy.
Zakres ustalam po formularzu
Zakres i cenę dobieram po Twoich 13 odpowiedziach. Formularz niczego nie kupuje.
Nie screeny z kursu. Faceci, którzy zostawili nazwisko w Google.
Michał to osoba, której jak zaufasz poprowadzi ciebie na szczyt. Współpracując z nim udało mi się w 5 miesięcy zbudować 10 kg masy mięśniowej, co uważam za wielki sukces. Bez presji przygotuje ciebie pod cel, który sobie obierzesz.
Współpracowałem przez 3 miesiące i mogę z czystym sumieniem polecić go każdemu. Schudłem 14 kg, ale co najważniejsze, nauczyłem się bardzo dużo o treningu i odżywianiu. Wszystko dopasowane indywidualnie, bez presji i bez magicznych metod.
Michał pomógł mi w rekompozycji. Tłuszcz w dół, a mięśnie nie tylko utrzymane przy redukcji, to jeszcze zbudowane. Kozackie myki, o których nigdy byś nie pomyślał, że zadziałają.
Całe życie sceptycznie podchodzę do tych wszystkich coachy, trenerów. Ale na tyle zaprzyjaźniłem się z kontentem Michała, że postanowiłem spróbować. Pół roku, co mi szkodzi? Wydaję tyle w weekendy na imprezy.
Konkretne liczby z tygodnia. Nie kg na zdjęciach. Proces, który dał wynik.
„Pierwszy raz czuję, że trening działa z moim życiem, a nie przeciwko niemu."
Posłuchaj człowieka, który był w Twoim miejscu
Każdy zaczynał gdzie indziej, każdy miał swój wyciek. Po pół roku żaden nie wracał z pytaniem „co dalej".
Przed
Po
Przed
Po
Przed
PoTrzy z 180+ historii. Każdy zaczynał od formularza, który Ty masz teraz przed sobą. To przykłady konkretnych osób, nie obietnica identycznego wyniku.
Najpierw muszę zobaczyć Twój tydzień. Sam odpisuję w DM, więc biorę tylko tylu, ilu ogarnę porządnie.
Bez płatności i bez rozmów telefonicznych, a po odpowiedziach piszę, czy pasujesz.
